Nie wyszło

No, tak mogłem nawet nie zaczynać. Nie zaczynać z robieniem tapet. Najwyraźniej mi to nie wychodzi. Przynajmniej na razie. Może kiedyś uda mi się zrobić coś co nie przypomina tego co jest teraz. Więc wszystkie tapety lądują w koszu, ale dlaczego nie pomyśleć o czymś innym. Hmm … tak na przykład o … dobra nie mam pomysłu. Powinienem przestać myśleć o byle czym. I robić wszystko co mi przyjdzie do głowy. To tyle. Narka !

-Mavado Vemos

O rok za późno

Udaliśmy się w końcu na ulicę Starego 22. Był trochę z tym problem bo wywiozło nas w las i się zgubiliśmy, ale udało nam się odnaleźć tą ulicę ( nawet asfaltu nie ma ) pośrodku niego, na której tylko dwa domy są zamieszkałe. Pod numerem 22 też nikogo nie zastaliśmy. Spóźniliśmy się. Cóż się dziwić jak listów się nie czyta przez rok.  Profesor „termojądrowy” już dawno się wyprowadził zapewne gdzieś do miasta z dala od tej dziury. W najgorszym wypadku nie żyje. Przeszukaliśmy to miejsce, lecz nie znaleźliśmy żadnych śladów co się z nim stało lub gdzie się wyprowadził. Dwaj sąsiedzi których się spytaliśmy kompletnie nic nie wiedzą. Jeszcze istnieje problem tej przesyłki. Pozostaje tylko czekać.

-Mavado Vemos

To się nie trzyma kupy!

Po dłuższym przyjrzeniu się obrazkowi, który ostatnio zakupiłem od turka zorientowałem się kogo przypominała mi postać na nim. Był to jeden z tajemniczych charakterów stojących obok Mr. Home’a. Na obrazku wygląda bardzo podobnie, ale są pewne różnice. Chyba najbardziej rzuca się w oczy to, że na jednym obrazku nie ma brody. Więc albo postać na fotografii jest po prostu przypadkowo podobna, albo jest to ta sama postać albo jest to postać spokrewniona. Na razie nie mogę postawić żadnej tezy. Być może zagadka jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż sądziłem. Mam nadzieję, że długo nie będę czekać na odpowiedź.

No cóż… pożyjemy, zobaczymy…

-Boberow

Coś urwanego od czegoś znalezionego co kiedyś zgubiłem

W końcu udało nam się wyciągnąć skrawek listu, który ugrzązł pod skrzynią ( dobrze, że na rogu ). A więc treść jest następująca :

” …wszystko….ęc……zrobić….tak….ierwsze….odebrać…j……pocztowego i dostarczyć na ul. Stare…..tam Al Marphy, który jest profes…”

Po połączeniu dopiski od Cietrzewia możemy odczytać :

„Home zabronił mówić mi o niektórych sprawach, a uważam że to bezsens, ponieważ w większości są to błache sprawy. No trudno, siłą wyższa. A teraz ta ważniejsza sprawa. Ja z szefuńciem zamawialiśmy … coś ważnego  i przez przypadek podaliśmy adres waszego studia. Mówię to ja, a nie on, bo były to moje rzeczy, a on i tak wszystko ukrywa. Więc, z tą przesyłką to trzeba zrobić tak. Pierwsze odebrać ją z urzędu pocztowego i dostarczyć na ul. Starego 22. Mieszka tam Al Marphy, który jest profesorem termojądrowym”

Wszyscy siedzą nad listem i nikt nie wie co powiedzieć. Pierwsze odzywa się Bombowy Kurczak : Co to oznacza ? No to odpowiadam mu : Przemyślę wszystko wieczorem. W tym samym czasie Boberow wrzasnął : Pożyjemy zobaczymy !

Wszyscy się rozeszli, a ja zostałem analizując list. Sporządziłem kilka pytań w podpunktach:

  1. Najbardziej rzuca się to w oczy, więc od tego zacznę. Czemu Cietrzew napisał „PROFESOREM TERMOJĄDROWYM” ? Totalna bzdura. Chodziło mu o profesora zajmującego się fizyką termojądrową ? W ogóle nie kapuje co miał przez to powiedzieć.
  2. Drugą sprawą która najbardziej rzuca się w oczy jest koniec listu. Wygląda tak z kontekstu, jakby tekst został urwany w trakcie pisania. Co się stało i czy było to zamierzone ?
  3. Al Marphy – kim on jest, jakie ma relacje z Mr.Home’m i dlaczego trzeba do niego dostarczyć rzeczy Cietrzewia ?
  4. Co było/jest w zamawianej paczce i gdzie ona teraz jest ? Gdyż nie przypominam sobie żeby była gdzieś tutaj w studio i także, że nie przyszło żadne zlecenie odbioru.
  5. DLACZEGO MR.HOME WSZYSTKO UKRYWA PRZED NAMI !?

Podsumowanie: Trzeba odwiedzić Al’a Marphy’iego na ulicy Starego 22.

-Mavado Vemos

Panie! Przecież to dobre jest!

Ostatnio dużo rozmyślałem nad rozwiązaniem zagadki. Za dużo! I Big Smoke to zauważył. Kiedy po raz kolejny czytałem pewną księgę podszedł on do mnie i zapytał się czy nie pomógł bym mu w zakupie nowego obrazu do jego salonu. Byłem zdziwiony, ale zgodziłem się. Poszliśmy razem na poszukiwanie dzieła artystycznego, które miało zawisnąć nad kominkiem w salonie Big Smoke’a. Teraz nasuwa się pytanie: Tylko gdzie znaleźć odpowiedni dla niego obraz? Odpowiedź jest prosta! Na tureckim bazarze! Tak się składało, że akurat mięliśmy taki bazar niedaleko studia. Więc wybraliśmy się tam. Big Smoke powoli wyszukiwał idealnego arcydzieła, a ja cały czas myślałem o Mr. Homie i tych dwóch gościach na zdjęciu.

Kiedy Big Smoke po raz siódmy  zapytał: „A może ten?” moją uwagę przyciągnął dziwnie znajomy obraz, który wyłaniał się spod sterty gratów pewnego turka. Od razu podbiegłem do niego i przyjrzałem się obrazkowi. Coś zaczęło mi nie pasować, więc zacząłem się targować ze sprzedawcą. To było makabryczne. Myślałem, że zaraz się pozabijamy. Na szczęście Big Smoke przestraszył go swoim dziwnym wyrazem twarzy. Dzięki temu turek sprzedał obraz tanio.

Czy postać na zdjęciu nie wygląda znajomo?

No cóż, mogę tylko powiedzieć:
Pożyjemy, zobaczymy…

PS: Dla Big Smoke’a też się coś znalazło 😀

-Boberow

Tapet ciąg dalszy…

Tym razem prezentujemy tapety Mr.Home’a i Boberowa. Jak zwykle można je znaleźć w zakładce dodatki.

A także przerobione plakaty z filmów kinowych ( „Gnomeo & Juliet” i „Ksiądz” ), które niedawno były wyświetlane :

-Mavado Vemos

Nie ma dowodów!


Po odnalezieniu przeze mnie dwóch tajemniczych zdjęć nie mogłem się skupić na pracy w studiu, ponieważ całe moje myślenie skupiało się na pytaniach jakie sobie zadałem. W końcu nie wytrzymałem i poszedłem do bibliotekarza. Spotkanie to straszliwie wyprowadziło mnie z równowagi kiedy dowiedziałem się, że reszta zdjęć została spalona, gdyż jedno z nich zostało wykradzione i prawda wyszła na jaw. Ponieważ ja wykradłem to zdjęcie to żadna prawda nie wyszła na jaw. Wręcz przeciwnie! NIC SIĘ NIE DOWIEDZIAŁEM!

Po usłyszeniu złych wiadomości od bibliotekarza byłem jeszcze bardziej niespokojny. Wierciłem się, kręciłem, machałem rękami i skakałem bez celu. I tak nic nie trzymało się kupy. Pozostało mi tylko podsumować wszystko słowami:
Pożyjemy zobaczymy…

-Boberow